wtorek, 17 lipca 2012

Avon x Christian Lacroix Nuit Homme, czyli nie takie znowu nuit


Dziś o Nuit Homme, któremu nazwiska użyczył sam Christian Lacroix. Woń to z założenia drzewna, podobno ambitna, lawendowa i otarta o aromat fougere. A jak jest naprawdę?


Złudzenia mocniejszych brzmień są złudne. Tytoń na początku faktycznie czuć. W wersji mało słodkiej, dość chemicznej, podobnej do tej ze Spicebomb. To taki pokryty cukrem średni złego start. Nuit Homme wchodzi potem w totalnie nijakie akordy, które od biedy można uznać za coś w stylu "męskiej zmysłowości". Potem jest już tylko chemia, chemia i kurz na szkolnym parapecie. W sumie łudząco było w Tommy Hilfiger Eau de Prep. Za to zjawisko odpowiadają źle zgrane, podkręcone piżmem i drewnem akordy przypraw. W przypadku Avon x Lacroix Nuit Homme to kardamon i kiepski, duszący cyprys. Przysięgam, że czuję też geranium. Ścisła baza jest już tak nieruchawa, że nawet na krytykę zabrakło mi sił. Spis nut nie ma nic wspólnego (prawie nic) z rzeczywistością... A szkoda!


Nuty: lawenda, tytoń, bergamotka, kardamon, fiołek, cyprys, irys, nuty drzewne i żywiczne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz